środa, 28 października 2015

Powrót do blogowania: nowy blog

Witam!
Nawet nie wiecie jakie to dziwne uczucie ponownie pisać post na bloga. Moja przerwa od blogosfery trwała ponad dwa lata i od tamtego czasu wiele się zmieniło. Dużo razy myślałam o powrocie jednak dopiero teraz po wielu za i przeciw postanowiłam założyć nowego bloga i ponownie rozpocząć swoją przygodę w Internecie. Poniżej podaję Wam adres, pod którym aktualnie mnie znajdziecie (tym razem o różnorodnej tematyce), a co stanie się z tym adresem- nie mam pojęcia, planuje zapisać swoje posty jako pamiątkę (ta jakość i ilość błędów w pierwszych postach zawsze wprawia mnie w śmiech). Mam nadzieję że część z Was pozostanie nadal ze mną :) Tymczasem tym, którym tematyka mojego nowego bloga nie odpowiada- bardzo dziękuję za spędzony ze mną tutaj czas! Do zobaczenia.

wtorek, 21 maja 2013

Film: "Stoker"


Produkcja: USA, Wielka Brytania
Reżyseria: Chan-wook Park
Scenariusz: Wentworth Miller
Gatunek: Dramat, thriller
Premiera: 10 maja 2013 (Polska)

Opis filmu:
Po tajemniczej śmierci ojca do domu Indii i jej niestabilnej emocjonalnie matki wprowadza się nieznany dotąd wujek, którego dziewczyna podejrzewa o złe intencje.

Moja opinia:
Sama okładka już bardzo mnie zaintrygowała. Na pierwszy rzut oka widać, że film będzie tajemniczy i momentami przyprawiający o ciarki na ciele. Niewiele się pomyliłam. Historia Indii jest przedstawiona w nieco skomplikowany sposób. Na początku nie wiedziałam co dzieje się na prawdę, co nie- jednak w rezultacie wszystko układa się jedną całość. Wielki plus za utrzymanie tego filmu w dramacie, thrilerze. Inaczej powstałby kolejny kiczowaty horror. 
Stoker jest to film niezwykle zaskakujący, momentami przerażający. Kolejny plus za wspaniałą Nicole Kidman jak i zaledwie parę scen z Dermotem Mulroney'em, którego osobiście uwielbiam. Stroje w tym filmie chyba najbardziej mnie urzekły. Wprowadzają w taki charakterystyczny klimat. Końcówka zaskakuje widza. India szokuje i momentami wręcz wydaje się byś antyludzka. Polecam każdemu kto lubi tajemniczy klimat i kto nie oczekuje szybkiej akcji. 




 




niedziela, 10 lutego 2013

Parę słów wyjaśnienia

Witam wszystkich, którzy jeszcze tu zaglądają :) Jak widzicie nie było mnie tu od.. września. Mam tyle spraw na głowie, że moja półka z książkami stoi zakurzona od paru miesięcy. Na pewno tu powrócę w maju, gdzie ze zdwojoną siłą przeczytam wszystkie zaległe pozycje i będę miała więcej czasu na solidne recenzje.
Przepraszam, że nie napisałam tego wcześniej. Powrócę, obiecuje i wtedy na pewno już Was tak nie zostawie! :) Pozdrawiam i do usłyszenia w maju!

sobota, 15 września 2012

"Lunch w Paryżu"- Elizabeth Bard

Tytuł: Lunch w Paryżu
Autor: Elizabeth Bard
Wydawnictwo: Bukowy Las
Cena: ok 30zł
Liczba stron: 372

Opis książki:
Lunch w Paryżu to wspomnienia młodej Amerykanki przeżywającej dwa namiętne romanse naraz – z Bretończykiem Gwendalem i... francuską kuchnią. W najbardziej romantycznym z miast Elizabeth idzie na lunch z przystojnym Francuzem – i już nigdy nie wraca do domu. Poznaje świat gwarnych targowisk, modnych bistro i femme fatale noszących rozmiar 34. Uczy się, jak patroszyć ryby i jak sufletem czekoladowym koić ataki tęsknoty za domem. Odkrywa też, że im lepiej zna się na francuskiej kuchni, tym lepiej rozumie Paryż. Francuska kultura, jak się okazuje, do pewnego stopnia przypomina dojrzały ser – z zewnątrz widać jedynie sztywną otoczkę i dopiero przebijając się przez nią, można dotrzeć do półpłynnego, pikantnego wnętrza. Książka, choć doskonale wpisuje się w ramy gatunku reprezentowanego przez Rok w Prowansji czy Pod słońcem Toskanii, przynosi coś więcej niż opis blasków i cieni życia w Paryżu. Jest to bowiem opowieść o zakochiwaniu się, redefiniowaniu słowa „sukces” i odkrywaniu, co się naprawdę liczy, co to znaczy być szczęśliwym i jak odnaleźć się w obcym kraju.

Opinia:
Jest to książka, z którą mam niesamowicie miłe wspomnienia. Wzięłam ją nad morze, gdzie spisała się świetnie. Co pierwsze rzuca się w oczy to ładna okładka. Jestem wielką fanką Francji, więc czym prędzej zabrałam się za czytanie.
Jest to opowieść o młodej Amerykance- Elizabeth, która poznaje pewnego dnia Francuza i... możecie się domyśleć :) Książka ukazuje zmagania się z zupełnie czymś nowym, z kulturą Francji i jej kuchnią. Przyprawiona o poczucie humoru i dobre opisy, autorka stara nam się przybliżyć ten kraj. Bardzo spodobały mi się przepisy kulinarne, których w książce jest całkiem sporo. Po przeczytaniu możemy zaskoczyć znajomych "Studenckim" torcikiem owocowym, ciasteczkami z płynną czekoladą,  czy też tatarem z miecznika. Książkę czyta się bardzo szybko, miło i smacznie wypełnia nasz czas. Z wielką chęcią wyobraziłam sobie wszystkie te dania i zmagania młodej Elizabeth z nową kulturą. 
Na prawdę uwielbiam takie lekkie książki o Francji i ta póki co najlepiej trafiła w moje gusta i apetyt. Polecam wszystkim, którzy chcą poznać trochę ten piękny kraj i ciekawą kulturę, a także poszerzyć swoją wiedzę kulinarną  :)

niedziela, 2 września 2012

Film: "Zakochani w Rzymie"

Produkcja: Hiszpania, Włochy USA
Reżyseria i scenariusz: Woody Allen
Gatunek: Komedia
Premiera: 24.08.12- Polska

Opis filmu:
Komedia "Zakochani w Rzymie", poświęcona jest Amerykanom i Włochom zmagającym się w Wiecznym Mieście z rozlicznymi miłosnymi perypetiami, kusi widzów najatrakcyjniejszą komediową obsadą tego roku.

Opinia:
Faktycznie film, wręcz jest upchany atrakcyjną obsadą, gra w nim m.in Penelopa Cruz, Ellen Page, Alec Baldwin, Roberto Benigni, Jesse Eisenberg i sam Woody Allen. Jest to komedia mocno reklamowana, jak i krytykowana. Jako, że poprzedni film Allen'a przypadł mi do gustu postanowiłam sprawdzić, czy ten mnie nie zawiedzie. Jest to historia różnych ludzi, którzy przebywają w Rzymie i mają swoje rozterki miłosne. W tle widzimy przepiękne widoki i miejsca Rzymu, co aż zachęca by samemu tam się znaleźć. Fabuła pomieszana, wątki różne.. Komedia? Jak dla mnie było tam zaledwie parę śmiesznych momentów. Wszyscy nawzajem się zdradzali,a piękna Penelopa dostała rolę kobiety do towarzystwa. Moim zdaniem, pomysł usadzenia komedii w Rzymie był świetny, jednak prócz widoków i aktorów nic mi się nie podobało. Zgadzam się z krytykami i chyba nie skuszę się na kolejny film Allena.

niedziela, 26 sierpnia 2012

"Fabrykantka aniołków"- Camilla Lackberg


Tytuł: Fabrykantka aniołków
Autor: Camilla Lackberg
Wydawnictwo: Czarna Owca
Cena: 34,90 zł
Liczba stron: 487

Opis książki:
Wielkanoc 1974. Z Valö, małej wyspy w pobliżu Fjällbacki, znika bez śladu rodzina. Na pięknie nakrytym świątecznym stole zostaje obiad wielkanocny, ale w domu nie ma nikogo, znikają wszyscy z wyjątkiem rocznej córeczki Ebby.

Po latach Ebba wraca na wyspę jako dorosła kobieta. W rodzinnych stronach pragnie wraz z mężem otrząsnąć się po śmierci malutkiego synka. Postanawiają wyremontować i otworzyć dla gości stary ośrodek kolonijny, którym wiele lat temu zarządzał surowy ojciec Ebby.
Wkrótce po rozpoczęciu prac remontowych oboje omal nie giną w tajemniczym pożarze. Równie tajemnicze są stare ślady zaschnietej krwi odnalezione pod zerwaną podłogą w jadalni. Do akcji wkracza wkracza Patrik Hedström. Czy zdoła wyjaśnić zagadkę z przeszłości?

Opinia:
Jak zwykle na początku strasznie zaintrygowała mnie okładka. Wydawała mi się taka przerażająca. Opis również mnie zachęcił. Uwielbiam takie zagadki. Jest to moja pierwsza od paru lat książka kryminalna. Bałam się, że będzie to wielki zawód. Bardziej nie mogłam się mylić.
Już od pierwszych stron autorka porywa nas w przeszłość i świat niewyjaśnionych tajemnic. Do swojego rodzinnego domu wraca Ebba wraz z mężem. Zaczynają dziać się dziwne rzeczy i do akcji wkracza Patrik, ze swoją uroczą żoną Eriką. Od tej chwili wszystko wydaję się jeszcze bardziej skomplikowane, a losy zaginionej rodziny nadal są nieznane. Książka cały czas utrzymuje nas w napięciu i pozwala poznać tę historię z różnych stron. Gdy już zaczęłam czytać to nie mogłam się oderwać. Pod koniec wszystkie puzzle zaczynają powoli do siebie pasować. Zupełnie nie spodziewałam się takiego zakończenia, ani wyjaśnienia sprawy. Ta książka była dla mnie tak zaskakująca i ciekawa, że zakochałam się w autorce, która stworzyła to dzieło. W tle kryminalnej zagadki dostrzegamy także dramaty ludzi, szczególnie samej Ebby, ale także policjantów i ich rodziny. Historia nadzwyczaj ciekawa, choć jakby patrzeć strasznie przerażająca. Czytając ją w nocy momentami przechodziły mnie ciarki :) 
Polecam każdemu kto lubi książki kryminalne, lub po prostu ma wolny wieczór :) Na pewno sięgnę po kolejną jej książkę ! :)


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

"Alibi na szczęście"- Anna Ficner-Ogonowska

Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Tytuł: Alibi na szczęście
Wydawnictwo: Znak
Cena: 34,90zł (można dostać taniej)
Liczba stron: 653

Opis książki: 
Daj się porwać tej pięknej historii o miłości, przed którą nie da się uciec. 
Przestań się spieszyć i pomyśl o tym, co w życiu najważniejsze.
Hania straciła wszystko. Jej życie zatrzymało się pewnego sierpniowego dnia. Przestała marzyć, a jedyne plany to te, które układa dla swoich uczniów.
Kiedy na jej drodze staje Mikołaj, Hania boi się zaangażować, ale on walczy o miłość za nich dwoje. Pomaga mu w tym jej przyjaciółka Dominika, której energia i poczucie humoru rozsadziły niejedno męskie serce. Jest też pani Irenka: prawdziwa skarbnica ciepła i mądrości - po prostu anioł stróż. To w jej nadmorskim domu, gdzie na parapecie dojrzewają pomidory, a kuchnia pachnie szarlotką i sokiem malinowym, Hania odnajduje utracony spokój, odzyskuje wiarę w miłość i daje sobie wreszcie prawo do bycia szczęśliwą.
To pełna nadziei opowieść o tym, że nic nie zamyka nam drogi do szczęścia. Bo szansa na nowe życie jest zawsze i tylko od nas zależy, czy zechcemy ją wykorzystać.

Opinia:
Co pierwsze rzuca się w oczy to piękna, wakacyjna i zachęcająca okładka. Bardzo mi się spodobała i przekonała, że to może być lekka i dobra książka na upalne dni. Zachęciła mnie również liczna stron (653!) i mała czcionka, która mogła być obietnicą, że lektura starczy mi na jakiś czas. Przy opisie znajdziemy także, krótkie opinie Artura Żmijewskiego i Danuty Stenki- aktorów, których sobie cenię. Wtedy byłam już całkowicie pewna, że ta książka będzie moja.
Podczas lektury poznajemy bardzo wrażliwą i delikatną Hanię; gwałtowną i tryskającą energią Dominikę; bystrego i zawziętego Mikołaja i uroczą Panią Irenkę, u której z chęcią bym pomieszkała (ze względu na smakowite opisy dań). Bohaterowie są zróżnicowani, więc poznajemy zupełnie inne historie. Najbardziej spodobały mi się fragmenty właśnie o nadmorskim domku. Na prawdę miło się je czytało. Jest to historia o niełatwej przeszłości Hani i o miłości Mikołaja, w którym pewnie nie jedna z nas by się zakochała. Także głównym wątkiem jest prawdziwa przyjaźń pomiędzy młodymi kobietami, które są dla siebie jak siostry. Trzeba się przygotować na dużą ilość opisów i humoru. Jeżeli ktoś jest niecierpliwy to może go męczyć ta historia, która wolno się rozwija, a dopiero na końcu nabiera prawdziwego tempa. Muszę przyznać, że tyle naczytałam się pochlebnych opinii na temat tej książki, że chyba za wysoko postawiłam poprzeczkę. Pomijając ciepło tej książki, momentami denerwowała mnie główna bohaterka. Dopiero na ostatnich stronach dowiadujemy się co tak na prawdę nią kierowało i dopiero wtedy zaczynam wybaczać Hani jej upór i nadwrażliwość. 

Opowieść zdecydowanie warta przeczytania. Idealna na upalne dni, lub wieczory właśnie z filiżanką herbaty.  Z chęcią sięgnęłabym po drugą książkę Anny, która swoją premierę będzie miała we wrześniu:
PS Znowu zakochałam się w okładce ! Chyba ta herbata na okładkach tak na mnie działa :)